Miętha z nowymi singlami. Wypuszczamy numery, kiedy jeszcze się palą [WIDEO] Ostatnia aktualizacja: 09.05.2024 15:50 Obserwuj nas na Google News - Potrafimy szybko tworzyć i dobrze nam się razem pracuje. To nasza supermoc - mówią członkowie duetu Miętha. Skip i AWGS wypuścili ostatnio dwa nowe single: Flip Szminero i Styl, i zapowiadają kolejne premiery. Mięta w składzie AWGS i Skip oraz Ula Kaczyńska. Mięta w składzie AWGS i Skip oraz Ula Kaczyńska.Foto: Piotr Podlewski/Polskie Radio Duet Miętha tworzą wokalista, raper i autor tekstów Skip oraz producent AWGS. Jak dotąd artyści wydali trzy płyty i jedną EP-kę, która ukazała się na początku tego roku. To nie jedyna nowość od Mięthy – ostatnio ukazały się dwa nowe single duetu, a będzie ich więcej – zapowiadają goście Czwórki. Single, które jeszcze się palą Mięthę tworzą wokalista i autor tekstów Skip oraz producent muzyczny AWGS. Kreowane przez nich brzmienie balansuje na styku różnych gatunków, co słychać na trzech wydanych jak dotąd płytach duetu. Ostatni krążek - Mięthlik ukazał się pod koniec 2023 roku. Obecnie muzycy pracują nad nowymi numerami. Reklama - Do niedawna pracowaliśmy w trybie nagrywamy album, a teraz wchodzimy do studia, robimy numer, ja go puszczam na livie i mówię hej, za trzy tygodnie ten kawałek będzie na streamingu - opowiada Skip. - To jest ten moment: masz numer, kochasz go i puszczasz go dalej, w momencie kiedy jeszcze się pali, a ty jeszcze się nim jarasz. Styl z Moo Latte Flip Szminero i Styl to najnowsze single Mięthy. Ten ostatni wyprodukował Moo Latte - artysta, z którym duet pracował przy debiutanckiej płycie. - Wkręciłem się w robienie live’ów na Instagramie, przy czym wypuszczam je o chorych porach, na przykład o 3 nad ranem - opowiada Skip. - W trakcie jednego z nich opowiadałem o Stylu i wtedy odezwał się do mnie Moo Latte (Brian Massaka Victorsson). Napisał, że świetny kawałek i żebym mu go podesłał. Godzinę później dostaliśmy wszystko: smyki, nowy bas, gitary. Brian wypełnił wszystkie luki. Uszlachetnił go. Miętha - Styl | Mięthaverse EP-ka Szum 2 - ciąg dalszy nastąpił W styczniu tego roku duet wypuścił EP-kę Szum 2. Trafiły na nią łącznie cztery premierowe utwory: Sicario, Diamenty, Czempioni oraz Tyrael. Wszystkie z nich połączone są bardzo spójnymi, nieco ciemniejszymi niż na Mięthliku produkcjami spod ręki AWGS-a oraz celną, przemyślaną, często braggową warstwą tekstową autorstwa Skipa. – To epilog do albumu „Szum”, który wydaliśmy w 2020 roku – tłumaczą rozmówcy Uli Kaczyńskiej. – Mieliśmy kilka utworów, które pasowały klimatem do „Szumu”. Były mroczne, a jednocześnie nostalgiczne. Ponieważ ta płyta bardzo nam się podobała i została dobrze odebrana przez słuchaczy, postanowiliśmy zrobić z tego EP-kę. Dlaczego warto słuchać radia? - Dziś wydaje się mnóstwo muzyki, więc diggowanie nowych numerów i artystów to praca na cały etat. Ludzie, którzy nie są w to wkręceni, nie docierają do większości z nich. Dlatego radio jest potrzebne, bo jest w stanie coś podpowiedzieć - mówi Skip. - W radiu zawsze jest jakaś preselekcja. To pozwala nie utonąć w oceanie nieodkrytej jeszcze muzy dodaje AWGS. Posłuchaj 20:19 Miętha o nowych singlach i planach koncertowych na lato (Muzyczny Lunch/Czwórka) Sprawdź też: CatchUp i Kuku na muniu - to przyjacielska kolaboracja Lumbago, Flying Lotus i J Dilla. Del-M i Wuja HZG o alt rapie Miętha: kolejny album będzie indie rockowy/Czwórka *** Tytuł audycji: Muzyczny Lunch Prowadzi: Ula Kaczyńska Goście: Skip i AWGS (Miętha) Data emisji: 09.05.2024 Godzina emisji: 13.10 kul Zobacz więcej na temat: Czwórka hip-hop rap MUZYKA Ula Kaczyńska Popularne Margaret Qualley w remake'u Opętania Andrzeja Żuławskiego Na czym polega fenomen Jane Austen? Kluboteka 31 stycznia 21:01 Zeznania świadka klubowego 31 stycznia godz. 22:00 Kluboteka 31 stycznia 20:02 Rozmowy wiarygodne 1 lutego godz. 07:00 Paktofonika na Torwarze. Kapsuła czasu zamiast koncertu z laserami Ostatnia aktualizacja: 29.04.2024 21:00 Są na scenie od ponad 20 lat i właśnie szykują się do pierwszego występu na warszawskim Torwarze. - Przygotowaliśmy kapsułę czasu, która przeniesie nas do czasów, kiedy byliśmy nastolatkami. Wydaje nam się, że nasi fani tego oczekują od Paktofoniki. A nie koncertu z fajerwerkami i laserami - mówi Fokus. rozwiń Lumbago, Flying Lotus i J Dilla. Del-M i Wuja HZG o alt rapie Ostatnia aktualizacja: 03.05.2024 11:50 - Byłem już w wielu miejscach, ale jeszcze nie na scenie didżejskiej. Wkrótce się to zmieni, bo mój nowy album producencki będzie inspirowany muzyką klubową z Londynu - mówi Wuja HZG. Producent był gościem autorskiej audycji rapera Del-Ma. Miętha łączy style i gatunki w najnowszym albumie Mięthlik Gwiazdy 29 października 2023, 15:57 Autor: Nastazja Bloch Źródło: Sony Music Polska 21 grudnia 2023 „Nauczyliśmy się być wydawcami” – Miętha [WYWIAD] Czwarty album zespołu Miętha to istna mieszanka stylów i gatunków, zamknięta w 37 minutach. Z okazji premiery “Mięthliku” mieliśmy okazję spotkać się z zespołem, który zdradził nam nieco więcej na temat grania koncertów, swojego podejścia do TikToka, czy bycia “szczęśliwą maszynką do nierobienia pieniędzy”. Zapraszamy do lektury. fot. Dominik Czerny Pierwszy koncert z trasy gracie w klubie Jassmine w Warszawie. Dosyć mało hiphopowe miejsce. AWGS: Tak, natomiast jest tam wybitna akustyka. To chyba najlepiej brzmiący klub w Polsce, a na dodatek prowadzony przez naszego serdecznego przyjaciela Grzesia Dworakowskiego. To będzie dla nas bardzo rodzinna atmosfera. Grzesiu to solidna firma i złoty człowiek. Skip: Tak naprawdę chcieliśmy tam zrobić koncert już jakoś 1,5 roku temu i w końcu będziemy mogli to uskutecznić. To dopiero za niecałe 2 miesiące, ale już teraz zapraszamy. Ok. To w takim razie opowiadajcie, jak się czujecie po wydaniu płyty? Jest ulga, czy raczej jesteście nakręceni, by jak najbardziej ją wypromować? A: Przez pierwsze dwa tygodnie każdy trochę zniknął do swojego świata. Do momentu wydania płyty każdy z nas tyrał, żeby dowieźć ją w jak najlepszej formie. Na pewno kosztowało nas to sporo energii. S: Ja tylko wydaliśmy płytę to ja oczywiście rzuciłem się w wir remontowania mieszkania, ale to w takim trybie, że co drugi dzień byłem w Castoramie. Dziękowałem wtedy Oskarowi, że to on ogarnia tematy, bo ja byłem kompletnie wyłączony. Natomiast trzeba było trochę odpocząć po wydaniu płyty. A: Tak, trzeba było, ale teraz już nie ma czasu na odpoczywanie. Chcemy promować płytę i lecieć dalej z tematami. Teraz jeszcze grudzień będzie lekko rozlazły, ale już od stycznia wracamy do naszego normalnego trybu. To było bardziej zmęczenie fizyczne czy umysłowe? A: Tak naprawdę jedno i drugie, ale to zwłaszcza ogarnianie wszystkiego dookoła muzyki było dla nas wymagającym przedsięwzięciem. Koordynowaliśmy dosłownie wszystko, od księgowości czy outsourcingu po dosłownie wszystkie koncepcje wizualno-artystyczne i zatrudnianie odpowiednich ludzi do zrobienia danej rzeczy. S: Trzymaliśmy też deadline’y, czy rozliczaliśmy się z ludźmi na podstawie odpowiednich umów, które musiały być też dobrze sformułowane od strony prawnej. A: To zajmuje tyle czasu, że tak naprawdę samo tworzenie muzyki to jest 5-10% całego przedsięwzięcia. S: Kiedyś mówiliśmy, że 20%, a teraz powoli schodzimy do 10%, ale i z tym może być ciężko. A: Wygląda to jak wygląda, ale nie ma za bardzo innej drogi. No, chyba, że jesteś znanym bananem z TikToka, to może wtedy jest łatwiej. S: Odpowiedź jest jedna. Hajs ułatwia wszystko. Możesz wtedy zatrudniać ludzi, którzy zdejmują ci z barów wiele rzeczy. Nikt nie mówił, że jak chcesz zostać muzykiem, to musisz być też ogarniaczem, nie? S: No właśnie! Nikt tego nigdy nie mówił… Natomiast nazwałbym to robieniem wszystkiego co się da, żeby nie robić nic innego niż muzykę. To jest po prostu cena tego, że chcemy utrzymywać się z muzyki. A obaj jesteście typem takiego ogarniacza? A: Jak nam zależy, to ogarniamy, a że nam zależy bardzo, to ogarniamy wszystko co trzeba. Czy idzie nam to naturalnie? Zdecydowanie nie… S: Ja kocham nic nie robić, ale jak jest misja, to zawsze w pełni się angażuję. A: Prokrastynację uprawiamy bardzo często. Natomiast pilnujemy i poganiamy się nawzajem i to jest duży plus tego, że działamy we dwóch. Zaoszczędziło nam to masy błędów i pewnie jakiś rok z życia. S: Jak jedna osoba zamula, to druga ją pogania lub ogarnia za nią. Natomiast Wasz proces singlowania tej płyty był dość długi jak na te czasy. Aktualnie w rapie raczej to nie występuje. A: Zacznijmy od tego, że w ogóle aktualnie nie ma czegoś takiego jak słuchanie płyt. Ludzi nie obchodzi twój album, tylko to, że masz np. śmieszny numer znany na TikToku, bo wtedy ktoś go może doda do playlisty. Trochę nie ma sensu wydawać i promować płyt za szybko. Bardziej opłaca się wydawać pojedyncze numery, ale częściej. Sama forma płyty jednak daje np. poczucie zamykania pewnych etapów. A: To prawda, a jest to też dla nas zawsze fajne miejsce do wrzucania tzw. easter eggów. Na „Mięthliku” nazwa zespołu przechodzi w tytuł albumu, a np. przy „Audioportrecie” były różne litery ukryte w tekście. S: Tak, a później te litery układały się w zdania. Wychodziła z tego definicja mięty po łacinie. Slangi typu „Mięta to wolność” itp. Mega zajawa. A: Przy okładce „Mięthliku” pomagała nam niezawodna Beata Barakus. Znaczy pomysł okładki był nasz, bo to my wymyśliliśmy sobie, że chcemy mieć furę w studio mniej więcej na jednolitym tle. Natomiast cała realizacja, dowiezienie czy nawet sam kolor okładki to już wyłącznie zasługa Beaty. I to są właśnie takie rzeczy, których musieliśmy się nauczyć, czyli ogarniać tak naprawdę wszystko, nawet te drobne sprawy. I to jest fajne, bo jesteśmy bardziej kompletnymi artystami i to na każdej płaszczyźnie. Teraz jakby bardziej kontrolujemy wszystko, co wychodzi spod naszego szyldu. To bardzo fajne uczucie. S: Po prostu nauczyliśmy się być wydawcami. Płytę robiliście ponad 2 lata. Ciężko byłoby mi uwierzyć, że nie pojawiły się żadne momenty zwątpienia. S: Wiadomo, były momenty trudne, natomiast nigdy nie mieliśmy czegoś takiego, że zastanawialiśmy się, czy jest sens to dalej robić. Zawsze było parcie do przodu i nigdy nie przeszło nam przez myśl, żeby przestać to robić. Były momenty, w których się złościliśmy na siebie, mieliśmy się trochę dość, nie dogadywaliśmy się, czy po prostu nie było weny, ale nigdy nie było tak, że chcieliśmy z tym skończyć. A: W tym akurat jesteśmy najlepsi. W robieniu muzy. Gdyby z tego były pieniądze, to byśmy przylecieli na ten wywiad helikopterem. Niestety, to tak nie działa. Dzisiaj trzeba umieć się sprzedać. Kontent już nie jest tak ważny dla większości słuchaczy. Może dla naszych na szczęście jest ważne to co tam wyprodukowaliśmy na płycie, ale biorąc pod uwagę to, co jest dzisiaj najbardziej popularne, to raczej nie są to jakościowe rzeczy. My natomiast jesteśmy lepsi w tych mało opłacalnych rzeczach. S: Tak, jesteśmy bardzo szczęśliwą maszynką do nierobienia pieniędzy. fot. okładka płyty A z drugiej strony taki TikTok chyba już nie jest aż taki trudny do ogarnięcia, bo już prawie wszyscy w to powchodzili. A: Zbyt trudny na pewno nie jest, ale trzeba to bardzo namiętnie robić, łapać się trendów i być po prostu TikTokerem. Dodatkowo, żeby to się udało, to musisz to robić z odpowiednią jakością i namaszczeniem. My byśmy chyba bardziej cierpieli, gdybyśmy zmuszali się do robienia tiktoków nie na swoich zasadach. Tak naprawdę jesteśmy od robienia muzy, więc jak ktoś ją polubi i będzie chciał uczestniczyć w tym całym przedsięwzięciu, przychodzić na koncerty i ogólnie nas wspierać to super. Inaczej to nie ma sensu, bo nie po to zaczęliśmy to robić, żeby teraz nagrywać tiktoki gdzie np. tańczymy. Mamy oczywiście TikToka, ja tam przez ostatnie trzy miesiące prawie codziennie coś wrzucałem. Różne rzeczy. Raz lepsze, raz gorsze, tak po prostu sobie uploadowałem rzeczy dla zajawki. Nie mamy natomiast tego influencerowego podejścia. Nie ma w tym miłości. My kochamy robić muzę, grać koncerty i to właśnie tutaj chcemy przekraczać granice i dawać z siebie wszystko. To jest nasze medium. Nie mamy też oczywiście nic przeciwko temu, jeżeli ktoś wykorzystuje np. TikToka do promocji swojej muzyki. S: Wiesz dlaczego mamy tak duży problem z TikTokiem? Bo to jest medium, który nie niesie za sobą żadnej wartości. Totalnie nic mądrego nie da się tam przekazać, ani wyłapać. Moim zdaniem oczywiście. Nie wiem, może algorytmy nie podrzucają mi po prostu rzeczy, które powinny do mnie trafić. Jeżeli byśmy w tym momencie zaczęli wrzucać na TikToka np. motywujące gadki do jakiejś fajnej gierki, bo w opór jest takich kanałów, to myślę, że jakoś by to poszło. Natomiast czy by nam to jakoś pomogło? Raczej nie. A: Też jest coś takiego, że nawet jak masz jakiegoś jednego dużego virala, to ciężko finalnie przekierować tych ludzi, żeby faktycznie przyszli na koncert czy kupili płytę. To jest zupełnie inny odbiorca. Taka Bitamina np. nie miała ani jednego teledysku przez długi czas, a ich najpopularniejszy utwór „Dom” do dzisiaj jest tylko w wersji audio i na YouTubie natrzaskał ponad 20 milionów wyświetleń. Mają oni po prostu oddanych fanów, którzy potem także przychodzą na koncerty. Mają takich swoich miłośników i o to nam tutaj chodzi, a nie o robienie kariery na TikToku, by potem móc robić posty sponsorowane. To są takie dodatkowe rzeczy, które może kiedyś same wyjdą, ale bez sensu się na nich skupiać kosztem jakości muzyki. Nie zależy nam też tak bardzo na docieraniu do ludzi, którzy nas nie lubią lub których nie obchodzimy. Chcemy dotrzeć do ludzi, którym będzie się podobać nasza muzyka. S: Z tego co zauważyłem to artyści, którzy osiągnęli mniejszy bądź większy sukces dzielą się na dwie grupy. Jedni mają bardzo, ale to bardzo dużo słuchaczy, którzy czasami są nawet tylko na pięć sekund, czasami na jeden utwór, ale jak jest ich naprawdę bardzo dużo, to się to zaczyna wyświetlać wszystkim. Drugą grupą są artyści, którzy nie mają aż tak dużego grona słuchaczy, ale są oni im mega oddani. To jest nawet czysta matematyka. Mając tysiąc osób, które przesłuchują twojej piosenki tylko raz to masz finalnie tysiąc odtworzeń, a jak masz sto osób, które przesłuchują jej dwadzieścia razy to już jesteś na plusie. Trzeba wybrać, czy grasz w numbers game, czy stawiasz na jakość. Będziemy próbować łapać jak najwięcej osób do siebie, bo jest wtedy szansa, że z tego np. tysiąca osób z dziesięć z nami zostanie. Głównym celem natomiast jest pielęgnowanie i trzymanie przy sobie tych osób, które już z nami są. Finalnie jedna jak i druga opcja może dać podobne wypełnienie klubu podczas koncertu. Właśnie, a Wy jak zamierzacie zagrać Wasz koncert? Będziecie grać repertuar z płyty 1 do 1, czy jednak postawicie na nowe formy? A: U nas nic nie ma jest normalnie i w przypadku koncertu ma to idealny przełożenie. Coś tam się będzie działo, ale jeszcze nie możemy mówić za bardzo co, bo oficjalne próby są jeszcze przed nami. Na pewno zrobimy lekki remanent i będziemy upgrade’ować nasz performance. Jak będzie wyglądał Wasz koncertowy skład? A: Ja jestem akurat bębniarzem, więc gram na perkusji w naszym zespole. Mamy także wybitnego klawiszowca jazzowego Miłosza Olejnickiego, naszego przyjaciela producenta Alberta Kolarza, który będzie grał na basie, a także gitarzystę Aleksandra Suwarskiego. S: No, a tak się składa, że ja też gram na wokalu w tym zespole. Z całym szacunkiem dla tych wszystkich osób, które z wami grają, ale czy nie łatwiej i taniej byłoby zagrać koncert z kompa? A: Oczywiście, że tak. I niestety też można by powiedzieć, czy ktoś by zobaczył jakąś różnicę, czy ktoś by płakał, gdyby nie było żywego zespołu? Najprawdopodobniej by nie płakali, ale to są te takie małe, drobne rzeczy, bo równie dobrze można np. wrzucić płytę bez okładki. Nam po prostu zależy, więc się staramy. Próbujemy dowieźć dobry, jakościowy produkt od początku do końca. Nie ma u nas lipy. Czasami oczywiście gramy w wersji karaoke, że stawiamy laptopa i mikrofon i to też lubimy, ale jest to co innego, jak masz zgrany zespół, który nieskromnie powiem, że jest po prostu bardzo dobry. Nikt nam chyba nie podskoczy, a zwłaszcza po ostatnich próbach. Mało spotykane podejście w czasach, gdy na polskiej scenie coraz częściej występuje feeling zobojętnienia lub robienia rzeczy po najmniejszej linii oporu. Wrzucanie albumów bez okładek, czy granie koncertów z laptopa i z oryginalnymi wokalami. A: No to jest straszne, że słuchacze się z tego cieszą, bo trochę jakby wtedy wspierają takie inicjatywy. Znaczy ja nie mam nic przeciwko, jak im się to podoba, to niech sobie to robią, grają itd. Natomiast ja chcę dotrzeć do słuchacza, który przyjdzie i powie – „Jezu, oni mają cały zespół. Boże, jak to brzmi. Musiało ich to kosztować masę pracy, ale efekt jest wow. Nie widziałem czegoś takiego na koncercie.” Mi bardziej na tym zależy, niż żeby ktoś przyszedł na jedną piosenkę z TikToka, która zostanie wypuszczona z kompa. S: Myślę, że idealnie to ująłeś już na samym początku. Czy ktoś by płakał, jakby nie było zespołu? Pewnie nie. Ale czy ktoś to doceni, jak będzie zespół? Ktoś tak, parę osób może to oceni. I tyle. My to i tak robimy dla siebie. Właśnie, bo wtedy też Wasz feeling jest po prostu lepszy na scenie. S: Dokładnie tak. Dla mnie natomiast to był mega challenge w ogóle granie z zespołem. Wszystkich wyczuć, dogadać się z innymi. Mega hardcore. A: Tak naprawdę nauczyliśmy się tego od Vito Bambino, który ma super zespół. Gdy oni wychodzą na scenę, to widać, że są zgranym zespołem np. koszykówki. Każdy ma swoją rolę i totalnie wszyscy grają do jednego kosza. S: I wyobraź sobie, że tak jak np. graliśmy trasę razem, to inaczej by to wyglądało jakbyśmy grali karaoke, a co innego jak tam jesteśmy z bandą. Nikt nas nie postrzega jako chłopców, którzy grają support, ale jako pełnoprawny zespół, który gra przed innym zespołem. Tak prezentujący się zespół trochę zmienia – optykę, sound, wszystko. A: Myślę, że niedługo słuchacze trochę zmienią podejście, bo po prostu im się znudzi słuchanie na festiwalach muzyki puszczanej z kompa. S: A według mnie to będzie tylko gorzej. Już jesteśmy na etapie, gdzie ludzie nie mielą dłuższego attention span niż 15 sekund. fot. Dominik Czerny Mówiąc natomiast o samej płycie, to wy też macie na niej bardzo zróżnicowany styl. Jest hip-hop, trap, pop czy nawet alternatywa. Nie pasuje to do aktualnego świata, gdzie wszystko ma swoją szufladkę. S: Jest taka playlista na Spotify, która nazywa się “Altrap”. Zawsze nas na niej umieszczają i finalnie wydaje mi się, że w jakiś sposób to dobra kategoria na zdefiniowanie naszych poczynań. A: My też nie poświęcamy za dużo czasu na rozkminianiu tego, w jakim gatunku tworzymy. Robimy swoje i tyle. A gdy finalizowaliście ten album to dużo utworów odrzuciliście? S: Trochę. Nie aż tak dużo, ale były ze trzy numery, które odpadły. No to tak jeszcze na koniec. Jak wpadliście na pomysł, żeby nazwać album “Mięthlik”? S: Nazwaliśmy go tak dlatego, że są na nim różne podgatunki muzyczne, a w międzyczasie zaczęliśmy atakować ich kolejne odłamy. Tu jakiś jersey, tu bardziej softcikowy house’ik, później jakaś gitara. “Drift Car” na totalnej przewózce, odważny “Naszyjnik”, a potem nagle… “FIU” po angielsku z brzmieniem starej gitary. Oskar w ogóle uratował ten numer i nie pozwolił mu zginąć w odmętach szuflady. Trochę go jedynie później przypudrowaliśmy i oto jest. Propozycję tytułu “Mięthlik” rzuciłem zanim jeszcze powstała do niego ta cała ideologia. Poniekąd chodzi o rozstrzał stylistyczny na płycie, lecz przede wszystkim to słowo idealnie opisywało pewien okres naszego życia. Mega dużo się wtedy u nas działo, wiele rzeczy się zmieniało i wszystko było takie… No, więc jest to idealny tytuł na okres czasu, jak i na sam album. Rozmawiał: Mateusz Kiejnig Miętha w piosence „Czeka na mnie”Źródło: Dzień Dobry TVN Piątek, 27 dzień października 2023 roku był prawdopodobnie jednym z najważniejszych dni na rodzimym rynku muzycznym ze względu na liczbę nowych wydawnictw. Na pewno ważny był też w historii zespołu Miętha, który tworzą wokalista i autor tekstów Skip oraz producent AWGS. Właśnie ukazał się ich czwarty wspólny album o wdzięcznym tytule Mięthlik! Krążek promowany singlami z udziałem czołowych polskich wokalistów jest już dostępny we wszystkich serwisach streamingowych. Miętha przedstawia nowości Mięthlik to anomalie różnych rodzajów: połączenie starej i nowej szkoły rapu, neo soulowy vibe, popowe piosenki czy wpływy gitarowej i elektronicznej muzyki. Duet od początku współpracy rozwija innowacyjne i unikatowe brzmienie, flow czy własny język - jak wskazuje tytuł albumu. Raper i producent nieustannie cedzą fale nowych pomysłów, którymi często hipnotyzują swoich słuchaczy. Za pozornym mięthlikiem kryje się coraz ostrzejsze pióro Skipa, które łączy romantyzm ze szczyptą komedii, osadzając wszystko w zimnej rzeczywistości. Ich najnowszy album zawiera kompozycje, w których pojawiają się tacy gracze jak Vito Bambino, Margaret, nowy wschodzący zawodnik Joachim czy weteran Ero. Tytuł wydawnictwa odwzorowuje mięthlik w głowach zespołu, a utwory na płycie po raz kolejny przesuwają granice gatunku, z którym kojarzony jest jeden z bardziej kreatywnych zespołów na polskiej scenie. WaluśKraksaKryzys śpiewa o Marcinie Prokopie. Tylko ja i Waluś wiemy, skąd ta piosenka się wzięła i czego dotyczy Gwiazdy WaluśKraksaKryzys śpiewa o Marcinie Prokopie. Tylko ja i Waluś wiemy, skąd ta piosenka się wzięła i czego dotyczy Katarzyna Nosowska w osobistym wyznaniu. Tam na pewno nie było miłości Gwiazdy Katarzyna Nosowska w osobistym wyznaniu. Tam na pewno nie było miłości Miętha - kto to jest? Miętha – intrygujący duet, który tworzą wokalista i autor tekstów Skip oraz producent muzyczny AWGS. Kreowane przez nich brzmienie balansuje na styku różnych gatunków, dlatego umieszczanie ich twórczości w szufladkach byłoby dla zespołu krzywdzące. Na swoim koncie mają trzy albumy długogrające: Audioportret – napisany w ciągu pierwszego pół roku znajomości – Szum i 36,6. Pojawiali się we wspólnych utworach z najpopularniejszymi raperami rodzimej sceny (Paluch,Otsochodzi, Miły Atz), jak i z czołowymi artystami sceny popowej (Sanah, Vito Bambino, Natalia Szroeder). Do 2022 roku Skip i AWGS związani byli z wytwórnią Asfalt Records, obecnie współpracują z Sony Music Entertainment Poland gdzie pod nowa banderą ukaże się najnowszy album o tytule Mięthlik . Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady. Zobacz także: Tomasz Ziętek w nowej, muzycznej roli na scenie Dzień Dobry TVN Przebój Abby na naszej scenie. Jak zabrzmiała metalowa wersja Winner Takes It All? Paula Roma w piosence Śmiało. Naszpikowany emocjami tekst Autor: Nastazja Bloch Źródło: Sony Music Polska Źródło zdjęcia głównego: Sony Music Polska/fot. Dominik Czerny Miętha: Robimy muzykę, która nam się podoba, niezależnie od tego, co o niej pomyślą inni [PODCAST] Marcin Cichoński 8 grudnia 2023, 10:55 Ten tekst przeczytasz w mniej niż minutę Subscribe Button ImageSubskrybuj nas na Youtube Subscribe Button ImageZapisz się na newsletter Miętha Media Reklama Reklama Gośćmi Marcina Cichońskiego w podcaście DGPTalk Po Stronie Kultury jest duet Miętha, czyli AWGS oraz Skip. Wywiad wideo: Reklama Wywiad audio: Miętha to jeden z najpopularniejszych polskich duetów hiphopowych. Ich debiutancki album Audioportret z 2018 roku osiągnął status platynowej płyty, a drugi album Męthlik ukazał się we wrześniu 2023 roku. Nasz duet jest rapowy, to jedno. To, jakie gatunki jesteśmy w stanie zahaczyć, zaczepić i rozwinąć repertuar, to jest drugie. Osobiście jestem dumny, że eksperymentujemy i próbujemy nowych rzeczy z nowymi artystami. Wiadomo, jak zapraszamy Margaret na utwór, no to wiemy, że zaczerpniemy trochę więcej popowego świata. To jest taki fajny test, czy się odnajdziemy, czy to będzie zgodne z nami – mówi AWSG. Wiadomo, że sięgamy do osób, które znamy, z którymi się lubimy, które szanujemy. Czasami próbujemy też wyciągać rękę do osób, do których, powiedzmy, nie mamy takiego kontaktu z pierwszej ręki, i różnie to wychodzi. Czasami się udaje, czasami nie. To jest natura tego biznesu - często się słyszy o jakiś obiecanych zwrotkach czy dogrywkach, które nigdy finalnie nie doszły do skutku – dodaje Skip. W wywiadzie duet Miętha opowiedział także o tym, jaką muzykę chce tworzyć w przyszłości. Jak przyznają AWGS i Skip – nie chcą się ograniczać do jednego gatunku muzycznego. Read more on Last.fm. User-contributed text is available under the Creative Commons By-SA License; additional terms may apply.
Zanim pójdziesz (feat. Natalia Szroeder)
Star$
Wino
Nieść Vibe
Kapcie
36,6 (feat. Otsochodzi)
Szum
Drift Car
Czeka na mnie
Pewna
Kumitsu
S.U.V.
Mamo
Audioportret
Dzień dobry
Odejdź
Guilty Gucci (feat. Paluch)
Welur
Jak to jest (feat. O.S.T.R., Falcon1)
Wieczór
Maski
Jak chcesz
Goń
Idziemy po check
Magia miłosna
Blask
Kwiat
Ostatni sex
Statek
Kocham być z dziewczynami
Tak Jak Kiedyś
100 nieodebranych
Przepraszam
Kalendarz
Stolik dla dwojga (feat. Miły ATZ)
Dziś będzie o ziołach
Gwiazdy
Zapach nowych czasów
Ideał
To tylko rap
Zimne
Ostatni after
Mięta to jest Miętha
Nie chcesz wiedzieć
Naszyjnik
Location
Ostatni Raz
Styl
3w1
Loth
label_stop_radio